Trip 2013 – Indonezja, Singapur, Indie!

Napisany przez dnia Cze 20, 2013 w onmyway.pl, Podróż | 2 komentarzy

Trip 2013 – Indonezja, Singapur, Indie!

Po roku pełnym obowiązków, w końcu przyszedł czas na pisanie. A pisać jest o czym, bo wakacje prawie się już zaczęły. Jak zwykle były wielkie plany, które ewoluowały z miesiąca na miesiąc. Jeden pomysł zastępował drugi, kompani potencjalnej podroży pojawiali się i znikali. Na końcu nic co było planowane, nie dojdzie do skutku, jak zwykle zadziałał przypadek. Trip 2013? Indonezja, Singapur i Indie!


Pierwsze pomysły pojawiły się już we wrześniu 2012 – będąc w Anglii dowiedziałem się o istnieniu szlaku South West Coast Path (http://www.southwestcoastpath.com/) i stwierdziłem, czemu nie, jeśli tylko znajdę kogoś kto chciałby przebyć ze mną tę drogę? Zacząłem zdobywać informacje, czytać i wypytywać znajomych o plany na wakacje. Mimo wszystko znalezienie osoby chętnej na taką wyprawę nie było trudne. Nie mniej jednak, na minus zadziałały takie informacje jak zakaz rozkładania namiotu na plażach i polanach, po prostu w naturze. Jeśli nie zdążysz dojść do hotelu/zajazdu to generalnie nie masz prawa rozłożyć namiotu. (Na różnych forach można dużo na ten temat poczytać, jednym z rozwiązań jest rozbijanie się po zmroku i zwijanie przed świtem). Oczywiście do odważnych świat należy, da się to zrobić. Pewnie nie obyłoby się bez kilku dyskusji dlaczego śpimy na czyimś polu. Droga jest piękna, wiedzie samym wybrzeżem, widoki są niesamowite. Zdecydowanie zostawiam ten punkt na mojej „to do list”, ale nie w tym roku!

 

tower bridge
Następnie stwierdzamy, ze jednak nie Anglia. Jedziemy do Irlandii i przez 2 miesiące poznajemy wyspę i jej prawdziwe oblicze. Muszę przyznać, że inspiracją do tej podróży była lektura książki Pete Mccarthy – „Bar Mccarthy’ego”. Szczerze polecam tę książkę jako atrybut podróży na nadchodzące wakacje, jeżeli jeszcze nie mieliście tej przyjemności.

Źródło: http://ecsmedia.pl/c/bar-mccarthy-ego-b-iext3966879.jpg

Wszystkie plany opierały się na wędrówce, czyli wysiłku i wyciszeniu, na bliskości z natur, więc kolejna propozycja nie mogła wyglądać inaczej. Idziemy na pielgrzymkę wzdłuż północnego wybrzeża Hiszpanii aż do Santiago de Compostela. A dokładnie drogą św. Jakuba (Camino de Santiago), szlakiem Del Norte. Czas? Zdecydowanie ponad miesiąc. Cena? Stosunkowo niska, wysiłek ujemnie z nią skorelowany do tego uduchowienie i niekończące się chwile refleksji.

Źródło: http://caminodesantiago.consumer.es

Jak można się łatwo domyślić, ten plan też nie wypalił, ale również zostaje na mojej „to do list”. Dlaczego ten pomysł nie dochodzi do skutku? Pojawiła się lepsza propozycja, jaka?

Dostaje wiadomość: „Piotr! Co robisz w wakacje? Może Transsyberyjskim do Chin?” Moja odpowiedź nie mogła być inna jak: „TAK!” Ten pomysł wisiał w powietrzu zdecydowanie najdłużej. Zaczęliśmy plany, zbieranie informacji, szukanie najtańszych połączeń, tworzenie trasy, przejazd z Polski do Moskwy, planowanie samego pobytu w Chinach. Pojawiły się też całkiem standardowe problemy, tj. budżet i ograniczenie czasowe. Jakie? W miedzy czasie okazało się że w plan wakacji muszę wpisać Indie, a dokładnie piękne tradycyjne wesele w Kashmirze. Na Chiny został Lipiec i Sierpień.

Wstępna trasa miała wyglądać tak: Przemyśl – Lwów – Moskwa – Irkutsk – Ułan Ude – Ułan Bator – Pekin – Simatai – Pingyao – Xi’an – Chengdu (Pandy!) – Jiuzhaigou – Kunming – Dali – Lijiang – Kunming – Pekin  – Warszawa.

Jest Marzec, wydatki związane z podróżą się mnożą, przeszkody też. Podejmuje decyzję – nie jadę. Możemy to zrobić, ale za rok, mając więcej czasu, więcej pieniędzy, lepsze plany, by nie zmarnować tak pięknej podróży przez ograniczenia, jeśli już się gdzieś jest, to trzeba to wykorzystać najlepiej jak się da, bo nie wiadomo czy dane będzie nam jeszcze tam wrócić.

W tym samym czasie zaczyna się akcja promocyjna programu Global Citizen organizacji AIESEC, najpierw zaciekawił mnie billboard, potem plakat w tramwaju, na koniec dostałem ulotkę. Wolontariat/praktyki w Chinach/Malezji/Indonezji? Brzmi dobrze! Składam wniosek, odbywam rozmowę, zaczynam procedury. Miesiąc później dostaję się na program Social Enterprise UNPAD, będę konsultantem dla NGO’s i SME’s w Bandung na Jawie Zachodniej. Nawet nie marzyłem o tym, że wakacje spędzę na Pacyfiku, a jednak! Półtora miesiąca w Indonezji z kilkunastoma osobami ze wszystkich stron świata. Z misją pomocy jakże ważnym organizacjom pozarządowym. To będzie na pewno niezapomniane przeżycie. Dodatkowo w drodze powrotnej (lot łączony) spędzę 3 dni w Singapurze.

Ten wpis jest zapowiedzią tego co będzie można przeczytać na blogu przez najbliższe 3 miesiące, zaczynając od informacji dotyczących wiz, lotnisk, przez moje dzienne spostrzeżenia z życia w Indonezji wraz ze zdjęciami, aż do wesela w Indiach i trekkingu w Himalajach. W związku z tym, ze w końcu się dzieje, postanowiłem uruchomić fanpage na Facebook’u, gdzie będą krótkie wpisy, ciekawe zdjęcia nie znajdujące się na blogu, relacja z podróży, ale też odnośniki bezpośrednio do wpisów.

LINK: http://www.facebook.com/onmywaypl 

Finally, I’m onmyway!

WykopShare

2 Komentarze

  1. Bardzo fajnie się czyta, świetne pomysły na wakacyjne wyprawy, może kilka jakiś ukradnę nawet 😉

    Pozdrowienia mordeczko, szczerze kibicuję i czekam na kolejne wpisy!! :))

  2. Rewelacyjny blog! Kiedy kolejna twoja podróż? Aż nie mogę doczekać się przeczytania kolejnej relacji :)

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *